Trzy mekki wspinania: Verdon, Chatovert i Finale Ligure w ciągu dwóch tygodni – czy to przypadkiem nie za dużo? Zdecydowanie tak, jednak tyle tylko czasu mogliśmy przeznaczyć na szczątkowe zapoznanie się z tymi trzema znanymi rejonami wspinaczkowymi. Każde z miejsc wyjątkowe, każde ma swój klimat i zachęca do odwiedzenia po raz kolejny, ale zacznijmy od początku.

Finale Ligure
Na początek pojechaliśmy do Finale Ligure, które oferuje ponad 2000 dróg (wg jednego tomu przewodnika, tom drugi proponuje zapewne kolejne 2000).
Camp pod Monte Cucco (póki co, darmowy, jednak w trakcie naszego pobytu trwały intensywne prace remontowe, w przyszłości może być więc on płatny), znany chyba tylko Czechom (95% populacji to właśnie oni), gwarantuje minimum zaspokajania potrzeb pobytowych, a pobliska pizzeria pyszne potrawy.

Wspinanie w lipcu jest możliwe, jednak tylko do około godziny 13, później temperatura jest zbyt wysoka i warto uciec ze skał w kierunku plaży i skorzystać z kąpieli.
Czas w Finale Ligure poświęciliśmy co ładniejszym drogom, ku naszemu zaskoczeniu - głównie rysom, nawet 60 metrowym (2 wyciągi). Wspinaliśmy się w sektorach najbliższego rejonu Monte Cucco, odwiedziliśmy również sektory w pobliżu Orco (Rian Cornei) oraz przedziwna jaskinię Grotta della Edera. Jest to piętrowa studnia krasowa otwarta od góry (podejście do groty od dołu - po poręczówkach). Jeśli chodzi o wyceny dróg, to są one solidne. Przewodnikowe przeliczanie np. z 6b na VI.1, z 7a na VI.3 nie ma większego sensu, ale przecież nie o cyfrę chodzi.
Dojścia do konkretnych sektorów są przeważnie dość trudne pod względem orientacyjnym. Jadąc do Finale, trzeba więc przygotować się psychicznie na dość długie podejścia i ryzyko zabłądzenia w gęstych krzakach. Sektory, które naprawdę warto zaliczyć, mimo wymagających podejść to: La Parete Dimenticata, Monte Sordo, ( Lo Specchio oraz Alveare e Placca di Miu), Rocca di Perti (Il Grotto ) , Rian Cornei ( Falesia del Slienzio) (podejście od dołu jest strome, uciążliwe i miejscami zaporęczowane, zejście z góry jest znacznie lepszym wariantem- przetestowaliśmy) oraz Rocca di Corno - główną przeszkodą jest wąska, kręta droga dojazdowa, samo podejście jest już łatwe.
W dzień restowy warto wybrać się na wycieczkę do Groty Toirano, której główną atrakcją są efektowne nacieki stalagmitów, stalaktytów i inne imponujące cuda natury. W Finale Ligure jest kilka darmowych i płatnych plaż, niestety w sezonie bardzo zatłoczonych. Warto również odwiedzić stare miasto Finalborgo. Przy głównym placu (Piazza Garibaldi) są sklepy ze przewodnikami i sprzętem wspinaczkowym. Zakupy chyba najkorzystniej zrobić w sklepie marki Coop.
Chateauvert
Po tygodniu wspinania w Finale, udaliśmy się do Francji, miejscem docelowym było Brignoles. Camp jest darmowy, w pobliżu jest też basen (koszt 1.6 euro). Odległość między campem a Chateauvert to około 12 km. Rejon jest stosunkowo mały, oferuje bowiem około 250 dróg w prawie każdym stopniu trudności, umożliwia jednak wspinanie nawet w upalne dni - sektory są przeważnie zacienione (choć w lipcu jest jednak bardzo ciepło).

Skała to wapień, bardzo bogato urzeźbiony. Najważniejszą jego cechą jest niska szorstkość dająca minimalny skałowstręt, pomimo dobrego tarcia dla nóg. Drogi cechują się dużą różnorodnością formacji skalnych – występują tu zarówno połogie płyty jak i stropy jaskiń.
Najciekawszą ścianą z dużym nagromadzeniem trudności jest Grand Face, która oferuje bardzo urozmaicone drogi.
Przydatna jest lina długości 80 metrów! Pozostałe sektory są mniejsze i niższe, ale również umożliwiają ciekawe wspinanie.
Do innych atrakcji tego miejsca należą spływy kajakiem spokojną rzeką (rezerwat pstrąga), a małe plaże stanowią doskonałe miejsce na sjestę w upalny dzień. Miejscowość Brignoles jest znana dużej ilości fontann, w większości których płynie pitna woda. Wąska droga biegnąca wzdłuż doliny, umożliwia zaparkowanie auta właściwie wszędzie i z jednego parkingu można dotrzeć pod wszystkie drogi wspinaczkowe.
Polecany przewodnik to: "Topo Guide d'Escalade du Vallon Sourn" - autorzy Philippe Bugada i Patrick Taton .
Verdon
Czas jednak na największa atrakcję wyjazdu - Verdon. Kanion faktycznie robi wrażenie, szczególnie na osobach, które nie były w miejscu o podobnym krajobrazie. Urwiste ściany, rwąca miejscami rzeka i przestrzeń potrafią zachwycić
najwybredniejszych koneserów widoków.
verdon
Nietypowość wspinania w Verdon polega na tym, że rozpoczyna się ono zjazdami w dół kanionu.
Należy zatem uważnie wybierać drogi, którymi chce się wyjść na parking, gdyż powrót dołem kanionu może stać się życiowym wyzwaniem i okaże się większą przygodą niż samo wspinanie. Przezornie wybraliśmy więc drogi z takim zapasem trudności, jaki byliśmy w stanie pokonać.
Drogi mają w większości charakter pionowych, bardzo technicznych i czasem palczastych płyt, skała to szary wapień, sprzęt niezbędny - lina najlepiej 2 x 60 m., minimum 12 ekspresów, a na drogi wymagające własnej asekuracji - komplet kości i friendów (6-8 sztuk), kilka pętli (na niektórych stanowiskach możemy skorzystać z drzewa) i repy do zjazdów. Kask również może się przydać ze względu na górski charakter dróg czy pomysły turystów na trasach widokowych. Warto mieć na uwadze fakt, iż pomimo sporej wysokości nad poziomem morza, latem jest tam dosyć ciepło, a właściwie wręcz gorąco i należy zabrać ze sobą odpowiednią ilość wody na dłuższe drogi.
Największą wizytówką Gorge du Verdon jest z sektor L'Escales, na który składa się ponad 20 sektorów z drogami od 20 do 300 m. o trudnościach od 5b do 8b. Sektory takie jak Carelle, Mami i Pichenbule to chyba najbardziej popularne miejsca w Verdon. Do wyboru mamy również kilkanaście rejonów typowo sportowych takich jak: La Bauchet, Valaute, Chasteuil,Faq i Leyce, Miroirs. Dla zmęczonych wspinaniem jest moc innych atrakcji - canyoning, wędrówki piesze, kąpiel w Lac de Sante Croix (u wylotu Gorge du Verdon), kajaki, rafting . 
Przewodniki: "Grimper au Verdon" autorstwa B. Gorgeon, D.Taupin, S. Hermant wyd. Lei Legramusas w La Palud sur Verdon i FFME, 1995 oraz "Rock Climbs in the Verdon. An Introduction" autorstwa Rick Newcombe, Knowbotics Corp. 2003.
Monaco
W drodze powrotnej wstąpiliśmy na chwile do Monaco, niestety nikt z nas nie miał stroju wizytowego, zatem nie wpuszczono nas do kasyna i nie udało się wygrać miliona euro. Może następnym razem. Monaco jednak warto odwiedzić chociażby dla zrozumienia zjawiska lansu, szpanu i mody, jaka tam panuje, a obserwacja stylu i trybu życia mieszkańców może okazać się ciekawym doświadczeniem
społecznym.

Jeśli miałbym pokusić się o jakiekolwiek porównanie wyżej wymienionych rejonów wspinaczkowych, to biorąc pod uwagę podejścia pod ścianę oraz przychylną wycenę dróg najkorzystniej wypada Chateauvert (skały tuż przy drodze), ze względu na ilość i różnorodność dróg wspinaczkowych dominuje Finale Ligure, a w kategorii przygody i dróg wielowyciągowych zwycięża Verdon. W każdym z tych miejsc większość wspinaczy znajdzie coś dla siebie, jednakże osobom z krótkim stażem wspinaczkowym Verdon nie polecamy, ze względu na ekspozycję, wymaganą pewność w posługiwaniu się sprzętem do asekuracji oraz konieczność w miarę sprawnego poruszenia się w terenie za 6b (by nie wracać dołem kanionu- bo nie zawsze da się przehaczyć).
Podobnie jak wyjazd na Hvar, także i ten został zorganizowany przez nieco zakręconego Marcina Z. czyli Zombie Adventure , za co wielkie dzięki.